poniedziałek, 22 października 2018

Dzień drugi


Niedziela była jeszcze gorsza. Policja nie miała pomysłu gdzie szukać. Udało nam się tylko ustalić, że Jasiek dojechał do N. i wysiadł na przystanku przy ul.B. To nie był przystanek na którym Jasiek powinien wysiąść. Jasiek coś kombinował, miał jakiś plan. Ale jaki? Nie pisnął słowem, że nie zamierza iść do szkoły i nigdy dotąd nie był na wagarach.
Z pomocą przyszła mi rodzina. Siostry znalazły i obejrzały nagrania z monitoringu przy ul.B, z dworca kolejowego i autobusowego. Zaczęliśmy drukować plakaty, ogłoszenia i ulotki :”Zaginął Jasiek”. Zaczęliśmy informować media. Nie chciałam tego rozgłosu. Jak Jaśko miałby teraz wrócić, gdy cała wieś o nim mówi i na każdym słupie ogłoszenie „poszukiwany”. Ale w końcu zgodziłam się, bo jeśli Jaśko padł ofiara przestępstwa, to tak może znajdziemy sprawców.
Najgorszy był wieczór. Jak iść spać skoro nie wiadomo, gdzie jest moje dziecko. Może mnie potrzebuje, może marznie, jest głodne…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz