poniedziałek, 22 października 2018

DZIEŃ ZERO


Zadzwoniłam do Jaśka o 14.30, bo wtedy miałam go odebrać z przystanku. Nie odebrał, a sygnał był dziwny. Pomyślałam, ze może ma dłużej dzisiaj lekcje i ma wyłączony telefon. Ale gdy nie odebrał o 15.00, ani o 15.30 zaczęłam się bać, że coś się stało.  Kiedy nie wrócił ostatnim autobusem, zgłosiliśmy na policji zaginiecie syna.
Od godziny 15-tej modliłam się. M.in. do Archanioła Michała(w liturgii było w tym dniu jego wspomnienie), aby wszystko co złe ominęło Jaśka. Wzywałam Boga i Świętych na pomoc.
Dlatego wierzę, że Jaśko umierał z Bogiem. Ufność w Miłosierdzie Boże podpowiada mi, że Jaśko przed śmiercią  miał możliwość powierzenia swojej duszy Bogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz