Pamiętam wszystko z tych dni. I nie chcę zapomnieć. Jak mogłabym
zapomnieć swoje dziecko.
Boję się, że w mojej pamięci zatrze się jego twarz, jego
uśmiech, jego głos… Dlatego chcę zapisać ostatnie słowa, gesty, wygląd.
Pamiętam dzień przed zaginięciem.
Pracowałam przy komputerze. Jaśko przyszedł i zapytał, czy
możemy na drugi dzień wyjechać wcześniej do szkoły, bo ma coś do załatwienia.
Miał przy tym tajemniczą minę i uśmiech zdradzający, że coś „kombinuje”. Mogłam
zapytać co to za sprawa, ale nie chciałam mu psuć radości z tego, że coś sobie
sam zaplanował. „I tak mi później powie” – pomyślałam. Umówiliśmy się na
godz.6.55 i poszedł do swojego pokoju.
Rano chciałam jeszcze podpytać, ale było późno i Jaśko wykręcił
się od odpowiedzi. Wychodząc przed dom Jaśko zachwycił się obiecującą pogodą i
odwiozłam go na przystanek. Tam widziałam go po raz ostatni.